się w basenie..ale było fajnie...była troche zimna woda ale
dało się przeżyć...później poszłyśmy do sklepu...po lizaki..
Bibi nas zanudzała Bieberem ale i tak nie gadała tylo o nim..
bo zwykle to jest masakra....jak wróciłyśmy to grałyśmy w
badminktona 2 lotki wpadły nam do somsiada...najpierw jedna a
potem druga...miałysmy 3 ale już później nie grałyśmy..
Bo poszłyśmy do domu..na komputer grałysmy w taka jedną
grę...Dziewczyny mi koty męczyły biedaki...ale nic
im nie jest przeżyły..jeee...
Bibi nam puszczała piosenki Biebera..bosz...cały czas "Baby Baby"
ale nie tylko,...dało się przeżyć..chociasz..Bree była bliska zawału..
Później oglądałyśmy coś o lwie...nie wiem dokładnie...i jakieś tam filmy
które cały czas się nam kończyły...i jeszcze gadałysmyy długo długo...
I jeszcze koty męczyły Bree gryzły ją..jej papucie masakra..
No i dziś...zjadłysmy śniadanie...ubrałysmy się...oglądałysmy TV
no i oczywiscie kociaki biedne już pewnie miały nas dość...haha
Bibi..zadzwoniłą po tate że by po nie przyjechał...
Ale to nie koniec bo o 17.00 idziemy na ...Harrego Pothera i Insygnie Śmierci cz.2
No to papa reszte dopisze póxniej..papa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz